czwartek, 17 grudnia 2009

Przełamanie - Operacja Cobra






W tej pracy zrobiłem to co zawsze chciałem zrobić – czyli realistycznie ubrudzić górę pojazdu. Temat pracy tym bardziej był pomocny...
Krótki rys historyczny
24 lipca siedem tygodni po lądowaniu w Normandii, amerykańska 1 Armia znajdowała się na pozycji pomiędzy Caumount a St-Lo i Lessay. Początkowo przewidywano że zajęcie tego obszaru zajmie pięć dni. Pierwsza armia dotarła już do granicy żywopłotów, a przed nią rozpościerał się urodzajny falisty krajobraz. Więcej było dróg, w tym asfaltowych, niektóre nawet czteropasmowe. Linia frontu 24 lipca przebiegałą tuz obok szosy z St-Lo do Periers, prostej brukowanej drogi nr 800. Pomiędzy St-Lo a Periers stała po stronie niemieckiej Szkolna Dywizja Pancerna (Panzer Lehr), wyczerpana walkami z amerykańskimi dywizjami piechoty.
Dowództwo alianckie doszło do wniosku aby wykorzystać tę drogę jako doskonały kierunkowskaz dla lotnictwa bombowego i zarządzić dywanowe naloty na oddziały niemieckie. Obszar do zbombardowania w przybliżeniu wynosił sześć kilometrów wzdłuż drogi i dwa kilometry wgłąb na południe od niej. Po bombardowaniu nastąpić miał zmasowany ogień artylerii i zmasowany atak czołgów i piechoty w sile trzech dywizji. Jeśli plan poskutkował by to Amerykanie wydostali by się z żywopłotów na lewe skrzydło wojsk niemieckich i mogli by użyć 3 Armii Gen. Pattona do wejścia w wyłom. Operację nazwano kryptonimem Cobra. Rozpoczęła się falstartem 24 lipca ale 25 lipca wszystko ruszyło. Najpierw około 9.40 nadleciało 500 myśliwców które w ciągu kilku minut rozprawiły się z obroną przeciwlotniczą a 20 minut później rozpętało się prawdziwe piekło. Nadleciało 1800 bombowców B17 które atakowały seriami przez całą godzinę. Rezultat dla Niemców był niemal katastrofalny. Ocenia się że około 70 procent sił niemieckich zostało wyeliminowanych z walki, zabitych, rannych lub po prostu zszokowanych. To nie wszystko – następnie około tysiąca dział w trakcie kilkugodzinnego ostrzału wystrzeliło pięćdziesiąt tysięcy pocisków co wraz z bombardowaniem z powietrza gdzie zrzucono około szesnastu tysięcy bomb dało największe w dziejach wojen zużycie konwencjonalnych środków wybuchowych w jednym ataku. Całe to przygotowanie na Niemcach wywarło efekt katastrofy i wydawało się że gdy ruszyła do ataku piechota i czołgi nie napotkają żadnego oporu. Początkowo Amerykanie napotykali uszkodzone i zniszczone pojazdy, poszarpane ciała i rannych i zdezorientowanych żołnierzy. Im dalej tym obrona krzepła i zatrzymała natarcie. Kiedy 25 lipca zaczynało się ściemniać okazało się że ataki z powietrza, ostrzał artyleryjski dały niewielki lub żaden zysk. Wydawało się że operacja Cobra będzie jeszcze jedną operacją Goodwood...

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń